piątek, 24 sierpnia 2012

Pisać chcę! Johny in progress...

Pisać chcę, pisać - o moim, naszym dziecięciu, o mnie, o nas, a tu czasu jak na lekarstwo... :-( Cóż, będzie rzadko, krótko, treściwie, ale będzie!
18 sierpnia Jasio skończył 8 miesięcy! Gratulacje synku! Waży (nie) lekko 9 kg, ubranka nosi na 9-12 mies., bo długaśny jest, ciałka też mu nie brak. Ciągle strasznie nam się podoba ;-) Jakiś taki jest piękny, jak dla nas ;))) I zabawny strasznie. Dużo się uśmiecha, ale też dużo marudzi, szczególnie gdy mu mama na mikrosekundę zniknie z pola widzenia. Wtedy jest prawdziwy dramat. Biedak boi się, że ja naprawdę zniknęłam na wieki. Cóż, trzeba wziąść to na przeczekanie, podobno to mija, człowiek uczy się, że choć coś/ktoś zniknie, to jednak wciąż istnieje. Marudliwy więc Jaś ostatnio bywa, a przez to nieco lub więcej niż nieco męczący. Trudna więc jest co chwile włączana syrena (z nie zawsze łatwych, czy możliwych do identyfikacji powodów), własna bezradność - bo czasem nie wiadomo jak bobasowi przynieść ukojenie, jak i wzrastająca umiejętność samostanowienia - w postaci np. odepchnięcia maminej ręki z łyżeczką kaszki tak, że w kaszce jest cały najbliższy świat. Męcząca dla maminego ciała jest niewątpliwie jego waga i konieczność częstego z nią obcowania podczas zabiegów pielęgnacyjnych i ćwiczeń. Kręgosłup siada, lędźwie proszą o litość (czytaj: wyrękę tatusia, ćwiczenia mięśni brzucha, masaż, basen...).
Trudne także bywa patrzenie na inne dzieci, młodsze, a rewelacyjnie radzące sobie z własnym ciałem i grawitacją - siadające, raczkujące, stojące... Ciężko jest nie poczuć nuty smutku, że u Jasia jest inaczej, wolniej, trudniej, że tyle pracy musimy oboje włożyć, żeby coś choćby drgnęło w jego ruchowym rozwoju, a inni mają to tak na talerzu dane, tak po prostu. Widzę jak cudnie ruchomość tamtych dzieci toruje im drogę do rozwoju w innych sferach - drogę do innych przedmiotów, dzieciaków, miejsc, emocji - do których Jaś absolutnie nie jest w stanie teraz dotrzeć, nie są dla niego :( Nuta smutku znów. Wiem, wiem, nie wolno porównywać - siebie, dziecka do innych, zazdrościć. Każdy rozwija się w swoim tępie. Nie muszę sobie tego powtarzać, jak jestem z nim sama w domu - cieszę się nim całym i w szczególe. Coś dzieję się jednak z chwilą, gdy zobaczę inne dzieci... Walka trwa. Na myśli. Chciałoby się dla swojego dziecka jak najlepiej, samych cudowności, a czasem nie da się lepiej, nie można nic zmienić (przynajmniej nie od razu), cudowności na razie niedostępne, trzeba czekać, godzić się z tym co jest, mieć nadzieję, pochylić główkę pokornie i ... do roboty!

Zabawne (choć i kłopotliwe trochę później) jest kichanie w trakcie jedzenia (proszę uruchomić wyobraźnię;), fajne i pocieszne jest obserwowanie wielkiego Jasiowego apetytu niemal na wszelkie jedzonko oferowane mu lub spożywane aktualnie przez rodziców, świetne z nim sobie radzenie mimo braku ząbków, pełzanie do tyłu, obracanie się wokół pupy, coraz większa ciekawość wszystkiego, szybkie reagowanie na żarty, wypowiedzi typu: "bała mama ło", "łała bum bu", "brrrr" i oczywiście wzruszające "mama" i "tata". Strasznie słodka jest praca nadgarstków w każdym kierunku i płaszczyźnie. Pozwala testować przedmioty, szczególnie grzechotki. Z innych ciekawych zmian obserwowanych od kilku tygodni:
- Jasio zaczął spać na boku, jednym lub drugim, czasem też lubi zasnąć wtulony w mamę (bez cycka w buzi!- nowość) lub przeciwnie, odwrócony od niej plecami, wtulony w tatę,
- świetnie śpi w samochodzie przy "the XX" i "Prenatalce",
- podczas snu potrafi zmienić ułożenie ciała o 90 stopni,
- uregulowała się częstotliwość drzemek w ciągu dnia,
- sen nadal ma dosyć czujny,
- w nocy śpi gorzej, niż kiedyś, częściej się budzi i potrzebuje pomocy w ponownym zaśnięciu,
- rzadziej mleczkuje (karmi się piersią) - przerwy pomiędzy karmieniami bywają więc dłuższe niż 1,5h - czasem są to 2,3,4 h!
- sam je łapką, próbuje też łyżeczką, jedzenie przeplata się z zabawą w miażdżenie, rozmazywanie i rozrzucanie jedzonka,
- w związku ze zmianą w odżywaniu zmieniła się konsystencja i częstotliwość "wiadomo-czego";),
- lubi pić wodę z kubka (nie umie z butelki ani niekapka) i bawić się nią bąblując, pije też ze zwykłej butelki,
- interesuje się innymi dziećmi, obserwuje je, dotyka, odpycha jeśli mu przeszkadzają,
- podczas swojej kąpieli w wanience funduje ją i nam - wierzga nogami skutecznie,
- nie boi się prysznica! daje sobie nim polewać głowę i oczy!
- uwielbia rehabilitację na piłce i wałku -wreszcie możemy ćwiczyć z przyjemnością (!),
- dostrzega szczegóły - np. mały pyłek na podłodze, kreskę na zabawce, kamyczek w piasku,
- lubi zakręcać kran z wodą,
- nie lubi wycierania twarzy i rąk (nadwrażliwości),
- uwielbia szaleństwa baraszkowe- samolociki, gwałtowne ruchy całym ciałkiem i zmiany jego pozycji np. na "do góry nogami",
- ma gilgotki pod pachami, na klatce piersiowej, z jej boków, na stopach,
- ciągle darzy nas pięknymi spojrzeniami i uśmiechami:) A oto jedne z nich:


Jaś rozbawiony.

Jaś rozmarzony.

Jaś refleksyjny.

Jaś ciekawski.


Jeszcze o mnie: towarzyszy mi myśl o wielkiej przygodzie, jaka została mi dana wraz z istnieniem Jasia, jest w niej dużo radości i zabawy, myśl druga jest o wielkim zmęczeniu, trudzie i dużej odpowiedzialności za stwora, czasem wręcz przerażającej. Jeszcze poczucie lekcji pokory - wobec własnych i innych rodziców. Już nie tak łatwo osądzać, wymądrzać się, oceniać. Chętnie teraz z tego rezygnuje. Życie okazało się dużo bardziej skomplikowane, złożone, więcej odcieni szarości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz